Witaj!



Witaj! Na tym blogu znajdziesz moje opowiadanie (trochę fantasy, trochę przygodowe, trochę romans) - jest już skończone! Z prawej strony jest lista wszystkich rozdziałów. Zapraszam do czytania!!! :)


czwartek, 28 czerwca 2012

Rozdział 9

[ MUZYKA ]        


         W końcu Nelion udało się zasnąć, jednak kiedy obudziły ją pierwsze promienie słońca zdawało się jej, że przespała zaledwie godzinę lub dwie. Otworzyła powoli oczy i zobaczyła Della, który siedział tuż przy leżącej Sun i drapał ją za uszami, a ona przymykała oczy z zadowolenia. Był to widok, który sprawił, że Nelion zrobiło się cieplej gdzieś w środku. "Może on nie jest taki całkiem bez serca, jak mówiła Asako", pomyślała i wstała przeciągając się. Dell spojrzał na nią, przestał pieścić wilczycę i wskazał ręką na ostatnią porcję smakowicie wyglądających jagód.
- Zjedz - powiedział - Wyglądasz jakby przegoniło cię po lesie stado murchaków.
"No tak, pewnie mam podkrążone, napuchnięte oczy" pomyślała z żalem Nelion i nabrała w garści owoców.
- Co to są murchaki? - spytała z pełnymi ustami.
- Nie słyszałaś o nich? - Dell oparł się plecami o leżącą za nim Sun i podrapał się sprawną ręką po plecach - To takie małe, wredne chuchra, które wyłażą z nor i mają upodobanie w ludzkich włosach. Robią sobie z nich poduszki.
Nelion wytrzeszczyła oczy - Mieszkałam w lesie tyle lat, a nigdy ich nie widziałam.
- To się ciesz, po spotkaniu z nimi byłabyś łysa - Dell mrugnął do niej prawym okiem.
Dziewczyna zasępiła się i zaczęła zastanawiać, czy przypadkiem Kruk jej nie okłamuje i czy może nie był to po prostu żart, ale nie miała czasu zapytać, bo Asako się obudziła. Wstała wyspana, posłała kompanom parę uśmiechów i sięgnęła po mięso.
- Skoro wstałaś, to zaraz się zbieramy - zakomenderował Dell.
- Do miasteczka. Pamiętasz?
Brat skinął od niechcenia głową i zaczął pakować koce do tobołków - Ale nie zbaczamy z kursu. Sun nie może zgubić tropu - powiedział przywiązując bagaże do pasa na grzbiecie wilczycy.
Kiedy dziewczyny zjadły i napiły się wody, a Asako załatwiła swoje potrzeby za krzakami i poprawiła swój kitek, wsiedli na gotową do drogi Sun.
Podczas drogi zwykli nie rozmawiać, jednak Nelion nie mogła się powstrzymać i szepnęła do towarzyszki:
- Słyszałaś kiedyś o murchakach?
Asako tylko pokręciła głową i wskazała stróżkę dymu na niebie, majaczącą daleko na horyzoncie.
- Miasteczko - rzekła z lubością.
- Nie myślisz ze strachem o spotkaniu z demonem, tylko marzysz o tym, żeby się wyspać w wygodnym łóżku? - Nelion powiedziała to bez zastanowienia, już po fakcie ugryzła się w język zdając sobie sprawę, jak nieprzyjemnie i niegrzecznie musiało to zabrzmieć.
Ku jej zdziwieniu Asako nie wydała się być zdenerwowana ani obrażona: - O to chodzi. Być może ten demon mnie zabije. Zanim to nastąpi, chcę się jeszcze nacieszyć wolnością i tym, co ona ze sobą niesie.
"To ma nawet sens, całe życie spędziła w jednej wiosce, jak w klatce" zamyśliła się Nelion, ale na wszelki wypadek postanowiła się już więcej nie odzywać i sama zaczęła rozważać nad tym, jak przyjemnie będzie zatrzymać się w gospodzie.

          Jechali już długo, mięśnie Asako zesztywniały. Pomyślała, że zaraz dostanie skurczu karku od ciągłego wpatrywania się w mijające ich szybko drzewa. Kilkanaście metrów przed nią i jej towarzyszami, nieco z prawej strony, wspinała się po drzewie duża, puszysta brązowa wiewiórka. Gdy zaledwie mały kawałek dzielił ją od grubej gałęzi, trafiła w nią strzała z łuku przybijając ją do kory. Dell zauważył to i dał znać Sun, aby zwolniła. Wtedy tuż przed nią wypadł na trawę dziwny zwierz, znacznie mniejszy od wilczycy, chudy, giętki, na czterech łapach. Był porośnięty srebrno błękitnym krótkim futerkiem. Miał wielkie łapy i pysk podobny do psiego, lecz prawie całkiem płaski. Miał też duży czarny nos, urocze, wielkie niebieskie oczy, długie, opadające uszy i chudy ogon, którym pomerdywał. Przypominał dużego, żywego pluszaka, choć wyglądał, jakby wypadła mu część włosów, bo był miejscami łysawy.
Na grzbiecie stworzenia siedział młody mężczyzna, który zsiadł, podszedł do drzewa i wyciągnął z niego strzałę z przebitą na niej wiewiórką. Jednak ani na sekundę nie oderwał wzroku od zaskoczonej trójki siedzącej na Sun. Był dość wysoki i dobrze zbudowany, choć nie aż tak dobrze jak Dell. Ubrany był w  wysokie, sztywne, czarne buty, luźne beżowe spodnie i rękawiczki bez placów w tym samym kolorze. Jego szara, cienka koszula wystawała niechlujnie spod ciemnozielonego płaszcza z podciągniętymi do łokci rękawami. Asako zwróciła uwagę na drewniane koraliki na jego szyi w odcieniach żółci i zieleni, a dopiero potem zauważyła, że miał na prawym ramieniu wypchaną, skórzaną torbę, a na plecach prosty, drewniany łuk i kołczan ze strzałami. Przybysz miał szare, mętne oczy i ciemno brązowe włosy, które miały w słońcu rudy poblask. Jego rozczochrana czupryna wyglądała, jakby już dawno temu pożegnała się z grzebieniem, a na wyraźnie wyrzeźbionych rysach twarzy nie dało się nie zauważyć parodniowego zarostu.
- Ładny wilk - rzekł z uśmiechem ściągając wiewiórkę ze strzały.
- Ładne.... to - odparła Nelion wskazując niepewnie psio podobną kreaturę.
- "To"? Nazywa się Resh. Z waszym wilkiem nie miał by w walce najmniejszych szans, ale za to to najszybsze stworzenie, jakie spotkałem w całym swoim życiu - zatrzymał wzrok na Asako i spojrzał jej głęboko w oczy - Wybieracie się do miasta?
- Nie twoja sprawa - burknął nieufnie Dell.
- Jestem Thion - wyciągnął przyjaźnie dłoń, jednak szybko ją cofnął widząc zmarszczone brwi Kruka. Asako wyjaśniła, że faktycznie jadą do miasta i przedstawiła siebie i Nelion, na co Thion się uśmiechnął i zawrócił do swojego zwierzęcego przyjaciela: - To możemy zabrać się tam razem. Chyba że wasz przyjaciel ma coś przeciwko temu.
- To mój brat, nie przejmuj się nim - odparła z uśmiechem Asako, a Dell odwrócił się by rzucić jej pełne wściekłości spojrzenie. Postanowił ignorować nowego znajomego, mimo że ten jechał na Reshu tuż przy Sun  i zdawał się być zainteresowany napotkaną grupą.
- Rozzłościłeś swoje towarzyszki? - spytał Thion wskazując na zawiniętą w bandaże rękę Della.
- Mieliśmy małe spięcie z demonem - wyjaśniła Asako w imieniu swojego naburmuszonego, milczącego brata.
- Nie musicie nic mówić, jeżeli nie chcecie, możemy zostać anonimowi - rzekł Thion z uśmiechem - chociaż nie będę ukrywał, że jestem ciekawy, skąd wytrzasnęliście tego wilka i skąd jesteście. Niby wszystko zostaje w rodzinie, ale ty nie wydajesz się być takim gburem jak twój brat.
Nelion zachichotała cicho, a Asako poczuła, jak mięśnie Della napinają się w złości.
- On tylko sprawia takie pierwsze wrażenie - odparła szybko Assassinka, aby załagodzić sytuację.
- Jak już będziemy w mieście, musicie koniecznie odwiedzić jeden zakątek, mają tam przepyszne ciasto z... -  zaczął Thion, jednak Kruk nie dał mu skończyć:
- Zostaniemy tam na noc i potem ruszamy dalej.
- Eh, ciasto... - westchnęła rozmarzona Nelion odgarniając włosy Asako ze swojej twarzy.
Thion został nieco zgaszony przez opryskliwą odpowiedź Della, więc zamilkł i przestał się uśmiechać, tylko utkwił ponownie wzrok w Asako, której zrobiło się trochę nieswojo, więc odwróciła głowę w drugą stronę udając, że usłyszała jakiś niepokojący dźwięk dochodzący zza drzew.
- Chyba czas zrobić krótki postój - rzekł Kruk prostując się.
- Dobry pomysł - podchwycił ku jego niezadowoleniu Thion.
Usiedli na trawie, a Dell wyjął resztki jedzenia i dopilnował, aby każda z dziewczyn wzięła sobie dostatecznie dużą porcję, tak, aby nie zostało nic dla nowego znajomego.
Thion jednak wlał ze swojego bukłaka trochę wody do pyska Resha i usiadł obok Asako. Wyciągnął ze swojej torby dużą, mocno wypieczoną bułkę.
- Chcecie? Ma nadzienie owocowe.
Dell udał, że tego nie słyszał, a Nelion z lekkim żalem pokręciła głową i grzecznie podziękowała. Asako tylko uśmiechnęła się wymownie. - Nie jestem aż tak głodna.
Thion wzruszył ramionami i wgryzł się w swoją bułkę ze smakiem.
Zjedli w ciszy i wsiedli z powrotem na zwierzęta.
- On się cały czas na ciebie patrzy - szepnęła Nelion do ucha Asako.
- Wiem. Ale czemu?
- Chyba mu się podobasz - Nelion zachichotała, a Assassinka spojrzała z lekkim niepokojem na Thiona, który akurat poprawiał sobie swój kołczan. Mógł być starszy od niej o trzy, może cztery lata, jednak wyglądał młodo i nie należał do najbrzydszych. To jeszcze bardziej zmieszało Asako, ale zdecydowała, że są ważniejsze sprawy, którymi musi sobie zaprzątać głowę. Na przykład to, aby w gospodzie zarezerwować sobie najwygodniejsze łóżko.


         Podróż spędzili na błahych rozmowach dotyczących jadalnych grzybów, demonów i dzikich zwierząt zamieszkujących te lasy. Dell cały czas zachowywał się, jakby miał muchy w nosie, więc Thion konwersował jedynie z dziewczynami.
         Kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, a miasto leżało zaledwie parę kilometrów przed grupą, Dell zarządził krótką chwilę odpoczynku. Zdjął z Sun wszystkie bagaże i rzekł do niej, żeby poszła zapolować i "niech czeka na nich po drugiej stronie miasta , kiedy słońce zacznie się zniżać". W tym czasie Nelion, która była już bardzo śpiąca, przycupnęła na chwilę popijając wodę, a Thion chwycił zmieszaną Asako za rękę i odprowadził ją kawałek dalej. Dell patrzył na nich z ukosa.
- Chyba twój brat za mną nie przepada - zwierzył się łucznik.
- On już tak ma ze wszystkimi, taki typ - Asako cofnęła dłoń i zerknęła w stronę brata i Sun znikającej w lesie - Chciałeś coś jeszcze mi powiedzieć czy...?
Thion zasępił się, jakby zbierał myśli, po czym uniósł wzrok i spojrzał na Assassinkę z konsternacją. Jego oczy były szaro błękitne i patrząc w nie, Asako przyszło na myśl letnie burzowe niebo.
- W mieście jest bezpiecznie ale poza nim już nie, jak zdążyliście się o tym przekonać. Szczególnie taka ładna dziewczyna jak ty powinna uważać - rzekł w końcu - bo jestem pewny, że strata ciebie byłaby nieszczęściem... dla wielu osób.
Asako zmarszczyła brwi i spuściła wzrok. Nie wiedziała jak powinna się zachować w takiej sytuacji.
- Co masz na myśli?
Thion już otworzył usta, aby odpowiedzieć, ale Dell krzyknął do nich:
- Czas iść, sam tego wszystkiego nie poniosę - wskazał na tobołki leżące na ziemi.
Asako zawahała się chwilę, po czym poszła w jego stronę, żeby wziąć na plecy część bagażu. Thion uśmiechnął się do niej przelotnie, chociaż jego oczy wydawały się smutne. Podszedł do Resha, pogłaskał go i powiedział mu coś, po czym zwierzak powoli się oddalił. Wtedy Thion dołączył do Nelion, Asako i Della, którzy zmierzali już w stronę miasta.

2 komentarze: